sobota, 5 grudnia 2015

66. Tu!

Tu? M-m.
Tu? M-m.
Tu? Mhm mhm!

I takie pogaduszki w kółko od kilku dni. Sama ze sobą, z misiem, z silikonowymi gwiazdkami na lustrze. Z myszkami i jeżykiem. Btw. myszki, pingiwnie oraz lisie brzuszki od wczoraj niebieskie. Oh, well. Może kiedyś się spierze.

Poza tym niezmiennie:
- tata?
- tata w pracy.
- Ala?
- Ala z mamą jedzie na rytmikę.
- mama?
- mama wiezie Alę na rytmikę.
- baba?
- baba w pracy.
- baba?
- tak, baba do nas przyjdzie po obiedzie.
- tata?
- tak, tata wróci na obiad.
- Ala?
- Ala też bedzie jadła.
- tata?
- ...

I tak do końca swiata, albo do ujrzenia koparki na drodze. Albo omawiania świateł na przejściu lub kolorów mijanych samochodów.





A niespodzianki nie będzie.
Drugie z nich postanowiło nie spędzić z nami swojego życia.

Zawsze będę o Tobie pamiętać, Mikrusku. Tak jak pamiętam o Tamtym, Wrześniowym.




czwartek, 26 listopada 2015

65. 20 miesięcy i Baba

Jest i BABA!
Baba wzruszona max, wiadomo:)

Buła.
Baba.
Buju.
Czasami się mylą, ale jakże pięknie brzmią!:))


Trojki idą. Mówili, że czwórki najgorsze, pffff... czwórki to wylazły hurtowo pod obstawą painkillerów kroplówkowych w lipcu. Teraz jest hardkore. Z gilem metrowym. Ze spaniem na matce. Ze smoczkiem cyckowym w dziobie całą noc. Z czwartkiem bez rytmiki, bo zasnęłyśmy o 10 na drzemkę już.
Ale potem fajny dzień. Z Leonem, Mambą i pogaduszkami. Fajnie. Tak miało być.

Oraz TAKA niespodzianka wigilijna wyszła na światło dzienne :))))))) ♡


poniedziałek, 16 listopada 2015

64. Dzień bez ładowania

Pierwszy w życiu dzień bez drzemki. Start 8:30, stop 19:30. Sama nie wiem, czy chciałabym tak na stałe, bo te drzemki, to jednak fajne są. Dla mnie.

No i "mama" wreszcie wyszła. Tzn wyszła/nie-wyszła. Najczęściej nadal jest "amam", ale i mama się zdarza. I bardzo się stara, ta dziewczyna moja, żeby mama wychodziła. Kocham.

Fotoksiążka ogarnięta. Część prezentów z głowy. Będzię piękna!


czwartek, 29 października 2015

63. Rok i pół i jeszcze trzy miesiące

Ala.
Tata.
AM!
Hopsa.
Hopa.
Aha, aha!

A dzisiaj doszło: papapa.

Na "mama" nadal krecenie głową i diabelski uśmiech. Zeżrę ją kiedyś i w życiu już tego nie uslyszę. No trudno.


Durna zmiana czasu koliduje z rytmiką, bo dziewczę pada jak kawka - dzisiaj 10 po 12 odlot na rękach, jak dzidzia.


Obiecuję sobie, że bedę robiła notatki - choćby hasła - żeby pamiętac co mialam pisać. Tja.
No, to obiecuję jeszcze raz.


Jesien piękna, słoneczna, złota. Dlugie wieczory. Dużo radosci, uśmiechów, tańca, wygłupów. Malowanie, śpiewanie, rymowanki z rytmiki. Szał na jeżyki. Nowy Mały Ernie i Bert. Dlugie wieczorne zasypianie, malo czasu dla nas, a seriale ię same nie obejrzą prawdaż...

Zdjęć miliony, czas ogarniać fotoksiążkę, czas coś podrukować.


Sprzeczne uczucia, momentami chęć ucieczki, częściej zapierające dech wzruszenie i tęsknota za tym co było jeszcze wczoraj i już się nie powtórzy.
Te ucieczki to przy wykrecaniu sutków przy zasypianiu. Przy 7543215 czytaniu tej samej książeczki - dlatego wciąż kupuję nowe, żeby nie oczadzieć.
Tęsknota i wzruszenie, gdy patrzę jak śpi taka duża-malutka. Gdy podziwiam jak jest samodzielna. Gdy zastanawiamy się jak to możliwe, że tak szybko rosnie.

Albo gdy czytam takie wpisy jak ten, u Matki-nie-idealnej.





środa, 14 października 2015

62. Jesień. Baza wirusów została zaktualizowana.

No, także już wiemy co to znaczy, że małe dzieci jeśli już mają katar, to mają go raz w roku - od października do marca.

Właściwie to już się przyzwyczailam, że śpiąc nasłuchuję jak oddycha. I czy. Bo oczywiście, mimo zatkanego na wskroś nosa, nie może oddychać ustami, bo ma je zajęte cycoleniem. Chociaż dobra, ajm sory, parę razy zasnęła bez. Albo paręnaście. Whoop whoop!

I to nie oznacza, że mam ochotę skończyć nasze cyckowe sprawy, nie nie nie, za leniwa na to jestem. Trzeba by poświęcić kilka nocy i pomęczyć się. A to nie na moje nerwy i nie na tę parszywą porę roku, podczas której spałabym całą dobę.
Oby do grudnia i wydłużających się dni. Oby do wiosny. Oby do kupna dorosłego łóżka dla panny.


Panna kumata jest nieprzeciętnie ponoć. Nie wiem, nie znam innych panien takich. Nam się wydaje, że to normalne, dziewczyny twierdzą, że mega mądra. Przez grzeczność nie zaprzeczamy ofkors.

Bo kolory zna. Bo bawi się lego calymi dniami, scenki przedstawia - stary na kibel, stara do garów, słoń na dach. Bo zna litery A i T - dzisiaj szczena mi opadła, gdy wskazując T rzekła "tata". Tak więc nasza za_chwilę_dziewiętnastomiesieczniaczka zna dwie litery.

Zapytana kto zrobił balagan, kto wylał herbatę albo zjadł wszystkie śliwki - odpowiada z dumą: ALA! ...Ciekawe na jak długo jej tej prawdomówności wystarczy.

Testuje nas, ma swoje zdanie. Patrząc zainteresowanu w oczy odmawia nałożenia bluzy, pójścia na spacer czy mycia zębów, by po chwilowej zmianie tematu zrobić bez problemu to, o co jest proszona. Czas. Nic na siłę, bez poganiania. Obyśmy zawsze o tym pamiętali, mieli tyle czasu i cierpliwości.
Albo na odwrót: w tej chwili, natentychmiast!, chce mieć nałożone kapcie, posmarowaną bliznę na szyjce, albo zęby. Nie może czekać ani chwili.
Emocje buzują jak wściekłe. Musi ściskać, drapać, wyładować się. Nie umie jeszcze sobie z nimi radzić. Ba, czasami dorośli nie potrafią, a co dopiero dzieć. Gdy chce ściskać nasze policzki, mówimy, że to nas boli i proponujemy, żeby scisnęła dłoń. Pomaga. Emocje rozładowane.

Nadal zasypia rozkopana, odkryte stopy są wiecznie gorące. A my się chyba nigdy nie nauczymy, żeby przestać próbować ją przykrywać. Zaraz wierzga i kopie ojca po plecach. Może jak będzie spała sama, to doceni kołderkę.
Ja śpię przykryta nawet w upał. Choćby poszewką samą. Bo potwory podłóżkowe nie próżnują, wiadomo.

Kolejny ząbek zaplombowany. Czyli cztery górne jedynki już. Bardzo, bardzo bym chciała, żeby na tym się skończyło. Dentystka oglądała czwórki i mówi, że są w świetnej kondycji. Oby tak dalej. W życiu sobie nie wybaczę, że nie szorowaliśmy pastą od pierwszego ząbka.

Kontrola na pediatrii, nowe meble, urlop tatula, zoo, pierwsza kasa od prawie dwóch lat - to był dobry miesiąc.
Jak każdy z nią.
Z nimi.

Do fryzjera jutro.
Nigdy. Więcej. Blondu. Na. Całości.
Powtórz i zapamiętaj!

wtorek, 15 września 2015

61. Pierwsza osiemnastka i obcięty lok

Córeczko, dzisiaj obcięłam ci ten wiszący z tyłu kędzior. I oczywiście wzruszałam się chowając go do koperty.

18 miesięcy razem. 

Kocham Cię. 

niedziela, 30 sierpnia 2015

60. Za miesiąc półtora

Już półtora tygodnia po szpitalu, moja Mała.
10 dni tam, chyba najdłuższe 10 dni w moim życiu. Nafaszerowali Cię antybiotykami, mam nadzieję, że skutecznie i na zawsze wygnali z Ciebie to, co narobiło takiego bałaganu. Buźkę masz już mniejszą, węzły zdrowieją, rana po sączku goi się, mam taką nadzieję, jutro jedziemy na kontrolę i się okaże.
Zniosłaś ten czas lepiej niż ja, świetnie się przystosowałaś, błyskawicznie. Kazałaś sobie zakładać crocsy przed zejściem z łóżka - brudna podłoga. Dawałaś, najpierw z płaczem, potem już ze smutną minką, sobie podłaczać "magiczny kabelek"- żeby wyzdrowieć i jak najszybciej jechać do domku. Bawiłaś bez problemu kilkoma, co dwa dni wymienianymi zabawkami, i czytałyśmy wciąż przywożone przez Tatula nowe książeczki. Nie było chyba dla ciebie ważne to, że jesteśmy tam, w szpitalu, tylko to, że byłyśmy razem cały czas. Że codziennie był Tata, że przyjeżdżały Babcie i Ciocia.
W dzień zabiegu płakałam razem z Tobą, gdy nie mogłaś nic jeść ani pić, i później, gdy o 21 mogłaś w końcu trochę napić się mleka. Tuliłyśmy się cały dzień.

A jak wpadłaś do domu po tych 10 dniach... chyba nigdy nie zapomnę tego blasku w oczach i radości na widok kotów i zabawek!


No i plażujemy dalej, bo pogoda piękna. Codziennie wymieniamy opatrunek, przywykłaś do niego tak, że jak zdejmujemy, to chyba ci dziwnie, bo dotykasz wolnej od plastra skóry.


Pokazujesz na nas i rozkazujesz gdzie mamy iśc czy usiąść - ostatnio najczęściej przy nowym domku Lego:)
Pukasz palcem w otwartą dłoń, gdy chcesz coś dostać. Już, teraz, natychmiast!
Śpiewasz, gadasz po swojemu. Tatata, papapa, bzium, bdum:)
Kręcisz się w kółko i jesteś pijana:) tanczysz, robisz z Tata pompki, biegasz jak szalona. Dziś zdarlaś skórę z czoła, spod nosa i dolnej wargi - za jednym zamachem, biegnąc na rampę przy plaży.


Czuję, że zaraz wystartujesz z gadaniem.

Niezmiennie zakochanam w Tobie, Maluchu.

wtorek, 4 sierpnia 2015

59. rok i cztery


Dni uciekają, a ja wciąż nie mogę się nadziwić jak szybko się zmieniasz, Maluchu.
Dziki Rysiu, Korbo Ty:)

Kręcisz się w kółko i padasz pijana:)
Stajesz na głowie, robisz "downward dog", jesz, czytasz, wisząc głową w dół:))
Szalejesz, durnowaciejesz, skaczesz po fotelu, lecisz na łeb na szyję i nic, wspinasz się i znów lecisz!
Nadal zbierasz kamyki i patyki, mniej interesujesz się psami. Dzisiaj długo patrzyłaś na pszczoły zapylające niebieskie kwiatki.

Tańczysz, gdy Ci śpiewamy i gdy Tatul odpala swoje piosenki. Skaczemy we trójkę, śmiejesz się wtedy do czkawki. Kąpiesz się sama i jarasz całą wanną dla siebie:) Gdy wchodzę z Tobą, bo jest dzień mycia głowy, to wywalasz mnie, bo Ci ciasno, pff:) W łóżku też Ci przeszkadzamy, budzimy kładąc się. Zli rodzice:)
Pożerasz kilogramami borówki, czereśnie, kiwi, jabłka. Tęsknisz za truskawkami i poziomkami z Babcinego balkonu.

Czytać, czytać, czytać! Na bajce nie zawiesisz oka dłużej niż minutę.
Irytujesz i wkurzasz, męczysz i mędzisz, by za chwilę budzić zachwyt, wzruszyć, rozbawić. Uwielbiam Cię obserwować, gdy zajmujesz się sama sobą, wymyślasz zabawy. Jak dzisiaj i wczoraj, gdy układałaś lale na ściereczkach w kuchni:) Gadasz z nimi. Z nami mniej - nadal tylko AM i ATA. Ania, atat, am i am:) Ale za to pamięć, koordynację i pomysły masz na szóstkę. I te wspinaczki, gonitwy, to jak piszczysz, gdy dzwoni domofon i idzie babunia, to jak podnosisz łapkę w górę, gdy coś sobie przypominasz i chcesz, by to powiedzieć. To jak pokazujesz na siebie, na mnie, na tatę - kumasz już, że jesteśmy osobnymi bytami i momentami Cię to pewnie wkurza. To, jak cieszysz się, gdy mówię, że jedziemy do Lotni, a w Lotni czeka wiesz kto... KROWA! biegniesz do niej jak szalona:) Odkrywamy nowe place zabaw, wszędzie czujesz się pewnie, czasami potrzebujesz pomocy, ale głównie sama zwiedzasz. Znów zaczęłaś lubić się huśtać, bujaki za to poszły chwilowo w odstawkę. Robisz z Tatulem pompki, wygłupiacie się, to jego wolisz przy kąpieli teraz, każesz mu siadać w tej chwili na stołeczek!:)) i do stołu też ma natychmiast siadać i jeść z nami, a nie! I robisz to z taką powagą, że pękamy ze śmiechu:))) Kochamy Cię max!

Marzę, byś zasnęła, a gdy śpisz - oglądam Twoje zdjęcia, albo patrzę na Ciebie. Paradoks matki. Pewnie kiedyś zrozumiesz:) Padam z nóg, zasypiam, ale czytam o wszystkim co może Ciebie dotyczyć, co pomoże mi, nam, wychować Cię jak najlepiej. Jak najlepiej dla Ciebie być.

Mam wyrzuty sumienia, że to przeze mnie masz problemy z ząbkami. A to, że niedokładnie je Tobie myłam, a to, że jadłyśmy z tej samej łyżeczki, a to, że za dużo owoców. Martwię się, nie chcę, byś miała traumę - jak ja, gdy byłam dzieckiem. Pani stomatolog obiecuje, że szybko pójdzie. Nic nie poradzimy, tak masz i już. Zrobimy wszystko żeby zęby wyleczyć.

21:26, a ja zamiast oglądać seriale i oderwać się na chwilę - piszę o Tobie.

Kocham Cię, Dziki Rysiu.

wtorek, 9 czerwca 2015

58. Czternaście i pół!

Wszystkich zachwycasz, Córku.

To jak ganiasz w tę i z powrotem, jak układasz puzzle zwierzakowe, jak ogarniasz sorter i zaczynasz pojmować kolory.
Niby domyślałam się, żeś nad wyraz kumata, ale żeby aż tak?...

O, albo to, jak uśmiechasz się do przechodniów na ulicy - niewiele jest osób, które nie odwzajemniają tego  uśmiechu. W naszym smutnym kraju ludzie uśmiechają się do nieznajomego dziecia? Niebywałe. Sąsiadki mówią, żeś śmieszek największy na świecie i już z daleka do Ciebie machają.

A tak w ogóle, to na naszym osiedlu powinnaś mieć etat, w końcu jak nikt zbierasz wszystkie pety i inne pudełka i wyrzucasz do śmietników.
Nikt tak nie dba o porządek jak Ty.
Szkoda, że tylko na podwórku, rozrzucaczko kamieni, książek i klocków wszelakich po wszystkich domowych kątach.


Coraz rzadziej się na Ciebie wnerwiam, może w końcu dorośleję? Albo hormony W KOŃCU się normują. Albo w ciąży jestem.
Tylko z tymi pobudkami co godzinę to trochę przeginka pałki, maluchu. Ostatniej nocy kręciłaś zegarki jak oszalała, znowu zęby produkujesz, czy co?

Zębów masz 8 póki co. Włosów cora więcej, choć bez szału. Po mamusi. Przykro mi maluchu - włosy masz na razie po mnie, karnację szczęśliwie po Tatusiu i łapy już czarne od słonka. A, właśnie, co do słonka. Plaża dwa dni z rzędu zaliczona na celujący. Plażowiczka z Ciebie pełną gębą. Spałaś jak niemowlę normalnie, półtorej godziny, w namiocie, słuchając szumu morza. A wcześniej ojciec cię na jednej ręce w górę wyrzucał, akrobatko jedna!

Łóżeczka już nie masz, bo też po co Ci ono, no nie? Zaraz kupimy dorosłe takie, może czasami się w nim prześpisz. A może dopiero za parę lat, zobaczymy. Nie ma ciśnienia. Fajnie się do Ciebie tulić w nocy, nawet okrywać się dajesz czasami i ojca fajnie kopiesz po plecach - dzisiaj mi opowiadał, jak mu przywaliłaś. No i budzisz go tak słodko, pacając po twarzy. Nie sposób się nie uśmiechnąć do ciebie z rana, nawet po cogodzinnych pobudkach, no nie da się. Chociaż w nocy, gdy cię nie widzimy, czasami mamy ochotę przydusić:)
No, a z naszego łóżka już umiesz schodzić, więc dzieckowe to bedzie dla Ciebie popierdółka.


Zaraz się okaże, że piszę tu do Ciebie tylko.
Ale może fajnie będzie Ci się to kiedyś czytało?
Zobaczymy:)


Kocham Cię, Córku/ Pani Malutka. Dziewczynko Nasza.
Niezmiennie, na zabój.
:)



***


Co bym zrobiła, jeśli dowiedziałabym się, że został mi miesiąc, góra trzy?
Nie wiem.
I nigdy nie chcę się dowiedzieć.

Po tych wszystkich złych chwilach musi być już tylko lepiej. Koniec nieszczęść musi w końcu nadejść. Musisz odżyć, Lu, rozkwitnąć, i wierzę, że tak będzie.



***



A to, o czym myślałam, że było nie tak?
Wydaje mi się, że minęło.
Może chwilowo, może na zawsze.
Mam nadzieję kiedyś nie pamiętać o czym teraz piszę.

Nie czyn drugiemu, co tobie niemiłe... nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe... nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe...




poniedziałek, 4 maja 2015

57. 13 i pół miesiąca i pierwsza taka noc...

...gdy umierasz ze zmęczenia, a nie możesz spać, boisz się spać.

Chorutko moja mała, zdrowiej już.
Śpisz, pijesz dużo, nie odwodnisz się.
Unikniemy szpitala, wiem to.

Zdrowiej, Pani Malutka.
Niech cię już nie męczy brzuszek, niech gardło odpocznie od wymiotów. Powiedz znów "am!", a na skrzydłach polecę do kuchni.



Zajmujesz większośc moich myśli, Mądra Dziewczynko. Roczku nasz. Biegający, kumający wszystko, jedzący wszystko, tańczący, chowający się za fotelem. Pędzikiem uczący się od dzieci w piaskownicy, od nas. Dzieciaki Cie uwielbiają. Ciekawe czy Julka bedzie Cię przytulać i biegać z Tobą za raczkę gdy trochę podrośniesz.

Jak oszalała kupuję Ci książki, buty, bo ciągle się martwię, że czegoś Ci zabraknie. Może,że noga Ci urośnie w jedną noc? Nie wiem:)

Mam ochotę palnąć każde dziecko, ktore sypnie Cię piachem, choć Ty masz to w nosie przecież. Tak, piach też:)
Po plaży najpierw stąpałaś niepewnie,ale potem już szukaliśmy muszelek i oglądaliśmy psy-ratowników. Kochasz psy. I ptaszki. Nadal nie mogę się nadziwić, jak wiele umyka naszym dorosłym smutnym oczom. Ile świata Ty nam pokazujesz.


Pomagałas nam układać podłogę w przedpokoju. Nasza Remontowa Dziewczynka:) pod podłogą zostawiliśmy napisy - ciekawe czy odkryjemy je po latach my, czy zrobi to ktoś inny.
Wkrótce bedziemy mieli drzwi, jak w domu normalnie:)


Leżysz tu koło mnie, w poprzek łóżka, na brzuchu. Oddychasz spokojnie.

Zdrowiej, Córeczko.
Uśmiechaj się znów.
Biegaj, przynoś kolejne książki, stękaj, chciej się bujać, wkurzaj mnie.

Świat jest bez sensu z Chorutką Alutką.
Zdrowiej.



P.s.
A wiesz, że chodzą plotki, że nowonarodzona księżniczka chce zgapić od Ciebie imię?! Pfff...

piątek, 20 marca 2015

56. dzisiaj zaćmienie, jutro wiosna, a za 5 dni...

...kończysz rok, Córeczko!


Nie umiem jeszcze zebrać myśli, żeby opisać co czuję, gdy o tym myślę.


Biegasz, uciekasz, kłócisz się.
Jeździsz w wózku!
Rozpoznajesz kolory i zwierzaki w książkach.
Robisz papa, nadal uwielbiasz pieski i ptaki.
Zjadasz i wypijasz wszystko.
Pijesz z piersi, raz mniej raz więcej.
Wiem, że będę tęsknić, gdy przestaniesz. Tak jak tęsknię za noszeniem Cię w nosidle czy chuście.


Oczy mam mokre.
Jesteś cudna, Aluszku.
:)

czwartek, 19 lutego 2015

55. śmierdząca skarpeta!

Tak, córku, tatulek nauczył Cię super zabawy w wąchanie skarpet. Od tamtej pory znana jesteś w rodzinie jako Skarpeciara. Każdemu dajesz swoje do wąchania. A kto najwięcej czasu z Tobą spędza? No właśnie.

Za tydzień kończysz 11 miesięcy. Strasznie to dziwne. Oraz nudne, że wciąż się dziwię. Czy nie nudne? Tak to chyba jest i już.

Cztery zęby. Kasownik. Kasownik czyczkowy. Ałała. Czasami po wypiciu mleka zostawiasz ślad. I chichrasz się, Ancymonie jeden, jak jęknę, gdy zaboli. Jeny, ależ będę tęsknić gdy skończymy karmienia. Jak Siekierka będę beczeć po kątach, żeś już taka dorosła. Jednak jej sposób z zaklejaniem sutków plasterkiem notuję w razie, gdybyś chciała ssać do niewiadomokiedy.

Rozszalałaś nam się z chodzeniem w walentynki. Córka nam się puszcza! - zakrzyknęliśmy w zachwycie. Od szafki do sofy, od sofy do regału. Łazisz jak szalona w tę i z powrotem. Całe dnie. Z zabawkami w rękach, nie patrząc pod nogi, idziesz jak taran. Dziś doszły zakręty i kucanie ze i do stania. Cudnie się rozwijasz moja panno.

Za chwilę będzie Cię wszędzie pelno i trzeba będzie buty za miliony monet kupować co byś śmigała po parku. Bo ja Cię już, moja droga, długo nie ponoszę. Plecy i noga wysiadają chwilami, a ja ryczę, że do dupy jestem, że chciałam nosić jak najdłuzej. Że jakże to tak? Durnam strasznie, bo przecież zaraz wiosna i zarzucę Cię na plecy i będzie luzik. Poza tym - kto chciałby być noszony, gdy tyle świata do obmaszerowania wszeż i wzdłuż. Nie wiem nawet czy spacerówkę będziemy kupować. Czy jest sens. No zobaczymy. Kupi się rowerek biegowy i sprawa załatwiona. No zobaczymy no.

Zjadasz wszystko co Ci damy. Lubisz jeść, ale nie zawsze Ci się chce. Wolisz jak kąski same lądują w dziobie,niż po nie sięgać. No nie ma się co dziwić, tyle masz spraw do załatwienia.

Hormony moje kochane chyba wracają do normy, bo chwiejności mam straszne chwilami. Choć gin twiedzi, że sluzówka cienka, a pęcherzyki otumanione, hah. Ale zielone swiatło jest, więc działamy!



poniedziałek, 19 stycznia 2015

54. gdzie mama ma nos?

Coraz więcej kumasz, Córku!

Pokazujesz gdzie kto ma nos. Mama, tata, Babcia, Ernie, Miś. Wszyscy mają nos.
I grzebiesz mi w tym nosie podczas karmienia:)

Lale Lego cały czas na topie, całe kwadranse spędzasz na brzuchu zagladając w okienka i sprawdzając, ktora figurka kryje się za drzwiczkami.

Wkładasz i wyjmujesz przedmioty - głównie kwiatki lego, wiadomo - z pudełek i torebek wszelakich.

Rozumiesz polecenia. Przynosisz zabawki o które prosimy lub odkladasz je na półkę.

Wybierasz sobie książki i przynosisz kolejną, gdy kończymy czytać pierwszą. Zaśmiewasz sie do postaci Disneya, do dzieci i zwierzaków - książkowych bohaterów.

Właśnie kluje Ci się prawa górna jedynka. Pewnie do niedzieli zobaczymy też koronę lewej.

Stajesz sama, w obu łapkach trzymając zabawki, robisz krok i ze śmiechem padasz w moje ramiona.

Dzisiaj chichrałyśmy się pół godziny, bo najpierw ja dostałam czkawkę, a Ty, ze śmiechu, zaraz po mnie:)

Za 6 dni kończysz 10 miesięcy. Nie wiem kiedy to zleciało.

Kocham Cię nad życie, Córeczko.



***

We czwartek urodziła się Kinga.
Za niedługo poznamy Majkę.

A ja bym chciała znowu brzuchol!

piątek, 9 stycznia 2015

53. wkurzam się!

 Wkurzam się, bo wciąż odwlekam pisanie, a czas uparcie nie chce się zatrzymać...

 Ona codziennie uczy się czegoś nowego, niezmiennie mnie tym zachwycając. Każdym precyzyjnym, przemyślanym gestem pokazuje jak bardzo jest już kumata, jak świetnie rozumie co do niej mówimy, jak ogarnia nasz mały świat.

 Wie co nas rozczula i robi to żeby nas rozmaślić na maksa. Kładzie łepek na poduszce, uśmiechając się szczerzy dwie dolne jedynki. Podchodzi i przytula nas. Skacze, wybucha śmiechem, piszczy jak szlona, gdy bawimy się w a kuku! albo jak przyłapiemy ją na zakazanych wędrówkach z sofy na fotel albo zwisaniu już głową w dół z oparcia. Albo jedzeniu paproszków w przedpokoju lub znalezionej gdzieś zapomnianej karteluszki.
 Ciężko wyciąga się rozmoczony papier z Twojego buziaka, Córeczko, drewniany żwirek jeszcze ciężej:)

 Momentami wnerwia mnie to jej jojczenie o wszystko, to wieczne e! z wyciąganiem łapek o dosłownie wszystko w zasięgu wzroku. I wściekanie z wyciskaniem łez, gdy tego nie dostanie. Bo dostać może to, czego, moim zdaniem oczywiście, faktycznie potrzebuje, a nie każdą rzecz o jaką jęczy. Staram się przynajmniej tak robić. Staram się być konsekwentna. Oh, well.
 O, a jak bardzo muszę się starać, żeby opanować nerwy nocami, kiedy postanawia zrobić sobie godzinną przerwę na zabawę. Między 3 a 4 np. Dzięki bogom, że to jedak moja krew i ceni sobie sen, i takie noce zdarzają się ze dwa razy na miesiąc. Ale wkuuurza, oj wkurza. A wkurzona niespaniem ja, to ja paskudna i warcząca.

 Ale jak skoro świt o wpół do 7 te małe łapki budzą nas klepiąc po różnych częściach ciała, a na policzkach i szyjach lądują zębate usmiechnięte całusy, to tak bardzo chce się żyć, tak łatwo wita się nowy dzień, że czasami aż nie chce mi się wierzyć, że to ja. Że ja, zaciekły samolub, tak bardzo się zmieniam. Ale długie zdanie, dziżas, wielowielokrotnie złożone normalnie.

 O, a ze 3 dni temu odkryła chyba, że piersi to piersi, i ma nie lada frajde z wyszukiwania ich pod moją koszulą czy w staniku. I rechocze,gdy znajdzie. I tuli się do nich i cmoka i odchodzi. Szaleniec mój.
 I gaaada plująco i furkocze śliną i bzzziuumka wygłaszając te swoje monologi. Słodziak jest na wskroś... O właśnie znów łowiłam papier z małej japy!
 Skupia się czasami bardzo długo na zabawkach, na lego, na układankach. Gada z nimi, przekłada, sortuje. Uwielbia książeczki, postać Puchatka, misia w różowym polarku, którego codziennie rano ściąga do łóżka. Porzuciła Majkela, nagle, nie wiemy co się stało.
 Nadal śpi dwa razy dziennie, w nosidle/chuście zasypia w sekundę.
 Zima nam nie straszna, lekko ubrane grzejemy się nawzajem i jest supwr.

 Sprzedaliśmy wózek. Służył jako składowisko. Może kupimy lekką spacerówkę, a może nie. Zobaczymy.

 Dni szare i do dupy jakieś takie teraz. Zamiast białej mroźnej zimy jakieś szarobure deszczowisko. Ale w domu ciepło i przytulnie. Jasno. Głośno. Dzieckowo tak. Cudnie.

:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...