wtorek, 21 października 2014

45. 30 tygodni!


Co za ekspres z tego czasu, ja pierdzielę!
Człowiek się nie zdąży przyzwyczaić, że ma dziecko, a tu za sekundę to dziecko ma 7 miechów.


I siedzi samo. I Jaworowicz robi girę wyciągając.
I staje w łóżeczku i przy sofie.
I zasuwa na czterech po chałupie, speeda dostając na widok suszarki np.
I puzzle rozwala.
I kuma co się do niej mówi.
I z tatą w chowanego się bawi, w akuku znaczy się.
I buziaka daje japę rozdziawiając.
I chichra na kosikosiłapki.
I heh robi na widok fajnych rzeczy. Albo śmiesznych. Dokładnie nie wiemy. Ale ma to po tatusiu. Albo po Beavisie czy tam Butt-headzie.
I jabłko je sama, pokrojone w słupki. I banana i marchewkę. I chleb i flipsa. Papki są bessęsu, wiadomo. Manna ujdzie, ale w ilościach wystarczających na wprowadzanie glutenu.
I kubkami się nadal lekko fascynuje. Trochę popija z nakładki dziobkowej.
I drze się jak opętana, piszczy aż uszy pękają, gdy się jej z oczu znika. Bo myśli, że jak mama wychodzi, to na zawsze. Tak przynajmniej piszą mądrzy ludzie.
I nawet jak pińcet razy w nocy do cycka się dobiera, matkę nieprzytomną robiąc, to ten uśmiech z rana wciąż nie pozwala się na nią dąsać.


No cudna jest ta nasza córka.

A ja monotematyczna.


Oh well...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

anonimowi - podpisywać się!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...