czwartek, 30 października 2014

48. dobranoc

A gdy się szanowne dziewczę naje, odwraca się na drugi bok i po prostu zasypia. Ani dziękuję ani poprzytulajmy się dalej ani pocałuj mnie w dupę. Taka jest dorosła i samodzielna i niewdzięczna!

I odkurzacz mi wyrywa z rąk. I telefon. I pilota. I w klawiaturę lapka klepie. Borze szumiący, no co za bestia.

I przychodzi jak się ją woła: "chodź tu, piesku!". Zajebista jest jak tak szoruje na czworaka. I jak krzyczy z radości na widok kota lub zabawki. AAOOOUUIA!, czy jakoś tak.

I jest galerianką pelną gębą, ani piśnie przy zwiedzaniu sklepów. Czasem podskoczy gdy za długo w jednym miejscu stoimy,bo nuda. Rozkminia ten świecący, kolorowy świat. W sumie dopiro drugi raz w takim orzybytku była na kumato,więc nie ma się co dziwić, że się laska jara.

Nadal odkrywa części ciała. Ogląda dłonie, stopy, łapie się za ucho, dotyka głowy. Bada. Znajduje i podnosi przedmioty, które upuści.

I ma nowe obuwie. Cudne potworzaste HMowe podróki emu. Zielone. Tata dumny!

poniedziałek, 27 października 2014

47. co do jedzenia poza mlekiem mamy?

Zapiszę sobie, mam nadzieję, że niedługo znów się przyda.

Jabłko - szamie Młoda już od sierpnia, czyli od początku 5 miecha własciwie. Najpierw skrobane, a teraz najczęściej tarte na grubych oczkach, do kaszy manny, ale też pokrojone w słupki - spoko je je sobie sama trzymając w łapce. A i skrobanym nie pogardzi, czasami zje w ten sposób nawet połowkę za jednym posiedzeniem.

Banan - gnieciony z kaszą albo pokrojony, do łapki.

Gruszka - j.w.

Marchewka - gotowana na parze i pokrojona w słupki, tartą surową też jadła, z jabłkiem.

Winogrona - niby po 10 miesiącu można podawać, ale popróbowała miąższu i nic się działo, więc czasami dla smaku dostanie.

Słoiczek BabyDream (+4mce) marchewka z młodym ziemniakiem - średnio jej posmakowało, więc narazie nie kupię ponownie.

Słoiczek BabyDream (+4mce) delikatna dynia - zajadała ze smakiem. Słoiczek zjedzony na jakieś 6-7 razy, po kilka łyżeczek.

Słoiczek BabyDream (+7mcy) ryż z warzywami i kurczakiem - dzisiaj pierwsze podejście, mlaskała, zdziwiona nowymi smakami. Zjadła z chęcią kilka łyżeczek. Prawdopodobnie będzie na kilka podejść, jak dynia.

Piętki od chleba - lubi pociumkać od czasu do czasu, najczęściej rano, w tygodniu, gdy jemy śniadanie w łóżku.

Flipsy, chrupki kukurydziane - kilogramami najlepiej. Strasznie ciężko zeskrobać z niej później te ich zaschnięte resztki!



Ubolewam trochę, że jemy tak mało gotowanych warzyw, więc ciężko będzie przyzwyczaić do nich Alę. Na szczęście są słoiczki. A może nam się pozmienia coś w jadłospisie dzięki niej. Hu nołz!

46. 7 miesięcy, czyli zmienia się układ dnia

I znów szok i niedowierzanie - jak to siedem miesięcy?!...

Aliluta jest już dorosła i często rezygnuje z dwóch z czterech drzemek. Najczęściej zasypia około 9-10 i, przytulona po półgodzinie, śpi godzinę, czasami dłużej. Następna kimka wypada gdzieś między 13 a 17 i trwa nawet dwie godziny. Czas kąpieli i pojścia do łóżka nie zmienia się mimo przestawienia czasu na zimowy i jest to 18:30-19:30. O 20 najczęściej nasze dziewczę już śpi. Standardowo nadal dotankowanie około 22, a potem o 4-5 i pobudka między 6-7. Córka skarb! Nadal. I oby jak najdłużej.

Potrafi sama zająć się zabawą przez dłuższy czas. Spoko można przy niej ogarnąć sobie twarz, rozwiesić pranie czy przygotować jakieś jedzenie. Ba, nawet ciasto upiec! Ja i ciasto... dżizzz... kto by pomyślał...

Oczywiście ślepia trzeba mieć dookoła głowy, bo szatan z prędkością światła zasuwa na czterech i penetruje wszystkie kąty. Niezastapione są antypoślizgowe skarpeciochy i rajtki, bo bez tego łeput o wiele częściej miałby kontakt z podłogą. A tak to spoko laska ogarnia stawanie i dreptanie przy sofie, lustrze czy szafkach.

Gada, kłóci się, pokazuje jak jej się coś nie podoba. Walczy o naszą uwagę, o to by patrzeć jak przytula Erniego czy wsuwa sama jabłko. I dobrze. Ma charakter dziewucha!

Wózek nadal be-be. Wózki są dla maluchów. Dorosłe Alilutki oglądają świat z wysoka i uczestniczą w życiu z poziomu innych dorosłych. Wiwat chusta NatiBaby! Wiwat nosidło Tula!

Kluch uległy, ukochany kot. Ufka nadal nie do końca ufna, ale się przełamuje niekiedy. Zresztą, ona nie ma czasu, bo musi ptaków pilnować na za oknami naszej nowej werandy.


Okazuje się, że można normalnie żyć mając dziecko. A do kina przecież też kiedyś pójdziemy!

wtorek, 21 października 2014

45. 30 tygodni!


Co za ekspres z tego czasu, ja pierdzielę!
Człowiek się nie zdąży przyzwyczaić, że ma dziecko, a tu za sekundę to dziecko ma 7 miechów.


I siedzi samo. I Jaworowicz robi girę wyciągając.
I staje w łóżeczku i przy sofie.
I zasuwa na czterech po chałupie, speeda dostając na widok suszarki np.
I puzzle rozwala.
I kuma co się do niej mówi.
I z tatą w chowanego się bawi, w akuku znaczy się.
I buziaka daje japę rozdziawiając.
I chichra na kosikosiłapki.
I heh robi na widok fajnych rzeczy. Albo śmiesznych. Dokładnie nie wiemy. Ale ma to po tatusiu. Albo po Beavisie czy tam Butt-headzie.
I jabłko je sama, pokrojone w słupki. I banana i marchewkę. I chleb i flipsa. Papki są bessęsu, wiadomo. Manna ujdzie, ale w ilościach wystarczających na wprowadzanie glutenu.
I kubkami się nadal lekko fascynuje. Trochę popija z nakładki dziobkowej.
I drze się jak opętana, piszczy aż uszy pękają, gdy się jej z oczu znika. Bo myśli, że jak mama wychodzi, to na zawsze. Tak przynajmniej piszą mądrzy ludzie.
I nawet jak pińcet razy w nocy do cycka się dobiera, matkę nieprzytomną robiąc, to ten uśmiech z rana wciąż nie pozwala się na nią dąsać.


No cudna jest ta nasza córka.

A ja monotematyczna.


Oh well...


piątek, 10 października 2014

44. 6 i pół

Uwielbiam gdy ta mała, dzielnie krocząca po mieszkaniu za ręce albo zajmująca się pół godziny moimi lakierami w łóżeczku dziewczynka, wieczorami wtula się we mnie wszystkimi odnóżami. Uwielbiam ciepłe łapki na piersi i syrki oparte o uda.

Uwielbiam ją.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...