czwartek, 25 września 2014

43. co potrafi nasza półroczna dziewczynka?


Dzisiaj okazało się, że wyczworakować z kuchni niespodziewanie potrafi. Przeczłapać cały przedpokój i dojść do pokoju. Za kotami rzecz jasna, w przeciwnym kierunku niż pragnęłaby tego matka wołowinę pichcąca.

Stąpać dziarsko, za ręce podtrzymywana, potafi. Aż do pęknięcia lędźwi prowadzącego. W koło Macieju. Od rana do wieczora. Szczęśliwie nie od zmierzchu do świtu.

Od zmierzchu do świtu za to spać potrafi. Dziękować bogom, że spanie ma po mamusi. Wierzymy, być może naiwnie, że z tego nie wyrośnie. Spacyfikowana po kąpieli, przed 20 już chrapie, na cycka budząc się czasami w okolicach 22. A tak na dłuższe zawiśniecie to koło 5-6.

Siedzieć chwiejnie potrafi. Lecąc lekko to na prawo to na lewo. I w łepetynę się puzzlami na podłodze leżącymi uderzając.

Potrafi też całować się z lustrem lub misiem Tymkiem. Z lustrem lepiej wychodzi, gdyż śliskie jest. Ale za to również uderza w głowę przy bardziej namiętnych próbach. A tłumaczymy, żeby głowę oszczędzała, bo może jej się przydać jeszcze. A poza tym wiemy wszyscy jak skończył Kluchor, który dzieciństwo swe spędził na rozpędach głową w ścianę: ucieczki z domu, bojaźń dużego kalibru, wietrzenie wszędzie podstępu.
Ale przyznać mu trzeba, że od czasu gdy wstąpił w niego duch Kici, zmienił się nieco i pozwala Alucie się pougniatać nawet.

Co ja miałam jeszcze...

A. Stękać potrafi dziecko nasze koncertowo wręcz. Właściwie to cały czas niespędzony na chodzeniu za łapki po mieszkaniu, jest czasem zastękanym.

Ponadto olewa wózek od dłuższego czasu. Tak, spacerówkę też. Jeśli spacer to najlepiej wędrówki po ławce. Bo przecież nie po alejce ani trawie. Bo przecież butów nie produkują takich małych chyba. Bo przecież takie małe dzieci nie chodzą!
Wiem, bo czytam co powinna robić w tym wieku, a ona uparcie robi za dużo. Urąbać nogi trzeba, trudno. Albo nie wiem.

Bo nienienie, nie zmuszamy jej do chodzenia, bo nam pilno do ganiania zbiega po mieście albo oklejania rogów mebli przecudnej urody ochronkami. Nienienie. Glizda sama wstaje. Wstaje wszędzie gdzie się da. W łóżeczku - po coś w końcu się przydało. Przy sofie. Przy wezgłowiu łóżka. Przy nodze, przy kocie, przy...
Fajnie było jak leżało toto, jak naleśnik, i tylko gałami przewracało. A człowiek wtedy myślał, że czasu nie ma. Hahah hah ha... To se ne vrati. Chyba, że przy drugim. Hah ha h.

Co ona jeszcze.

Oślinić się potrafi do ziemi samej.
Śmiać w głos.
Piszczeć przeraźliwie, z radości, ze zmęczenia. Zaciekawiona też piszczy, ale tak pytająco.
Zabawkami się zająć 5 min. potrafi. Kubkami plastikowymi, butelkami.
Dzioba wsadzać do naszych kubków i siegać do talerzy.
Jabłko jeść i banana z kaszą manną potrafi czasami. Nie szalenie często, ale zawsze. Częściej woli ciumkać sobie jabłko w całości, trąc dziąsłami i odkrzuszając potem co większe odłupane kawałki.
Cycka opróżniać nadal potrafi w minutę. Chyba, że zasypia, to wtedy udaje, że nie leci i muszę dłuuugo, mamo.

Nadal potrafi uciąć sobie 4 drzemki w ciągu dnia. 8-9, 11-12, 14-15, 17-18. Ale najczęściej są już trzy, rzadziej dwie.


No i wkurzyć potrafi, och, potrafi! I zaraz rozmaślić uśmieszkiem diabelskim i wtulasem ciepłym.


Zmieniasz mnie od pół roku córeczko.
Kocham cię Aluszku.



wtorek, 23 września 2014

42. 26 tygodni


Zaraz pół roku.
Nie ogarniam.


Nie ogarniam jak to się stało, że przed chwilą potrafiliśmy przeleżeć całe weekendy oglądając seriale i kulając się z boku na bok. O poranku, o 10, spokojna kawka albo dwie, potem dłuuugie śniadanie. Dziesięć kilosów spaceru, obiad i drzemka. Kino. Zakupy. Sajgonki na ławce. Park o zachodzie słońca. Wszystko możesz, o której zechcesz.


Wściekam się i w tej samej sekundzie złoszczę na siebie, bo zamiast wspierać tę małą ufoludkę w poznawaniu i nauce naszego świata wkurzam się, gdy chce mojej uwagi. A przecież wiem, że za moment wyfrunie. Że tylko mrugnę okiem, a ona będzie dorosła. I jak mnie ściśnie w środku, gdy nie będę jej potrzebna, tak jak jestem teraz. Sajko-Mom sajko-mooom!


Pewnie momentami łatwiej by było nie pamiętać czasu, gdy jej nie było. Najpierw w ogóle, a później po tej stronie brzucha. Łatwiej byłoby bez niej, nie wiedząc.


Wiedząc, że jesteśmy dla niej całym światem. Wiedząc jak to jest, gdy pierwszą rzeczą jaką widzisz rano jest jej bezzębny uśmiech. Jakie to uczucie, gdy małe dłonie dotykają skóry i słychać tylko uspokajający się powoli oddech i mrucząco-mlaszczące odgłosy zadowolenia przy piersi. Jak wielka duma rozpiera tatową klatę, gdy tylko on potrafi zatańczyć ją do snu. I jaki wita go uśmiech, kiedy wraca do nas po tych kilku godzinach. Jakie ukojenie dają nasze ramiona.


Wiedząc - nie chciałabym już bez niej żyć.













piątek, 19 września 2014

41. boję się


A im więcej umie, tym ja bardziej się boję.

Boję się, że znów skula się z łóżka i tym razem nie zdążę jej złapać.
Że przefiknie przez koło, bo już staje w nim, świruska jedna.
Że wyleci z łóżeczka, bo łapie się szczebli i podnosi.
Że trzaśnie łepetyną o podłogę, gdy uda jej się usiąść, a nie złapie równowagi.
Że łupnie o kran, gdy wścieka się w kąpieli.
Że wypadnie mi z rąk, bo wije się jak piskorz.

Boję się też, że wózek przeważy i zjedzie po mnie z tej zjeżdżalni wózkowej.
Że potknę się i zlecę ze schodów z nią w nosidle.
Że auto jakiegoś szaleńca wjedzie na chodnik - rozkminiam jak najlepiej odepchnąć wózek.
Że jakieś głupie dziecko sypnie jej w oczy piachem, a ja nie wiem jak się piach z oczu usuwa.



Matka Chora Głowa.


***


I że czemu teraz tak głośno oddycha?
I czemu trze to oko?

A czemu czasami wciąż zaciska pięści?

Bo wkurwiona jest w kółko.
Bo by już wstała porządnie i poszła, a nie wciąż musi o pomoc prosić.
Każdy by się wkurwił.
Ot co.


***


O!
Albo, że otworzę komuś drzwi z gołym cyckiem!
Albo, że jak ją nakarmię na ławce pod brzózkami, to odkładając do wózka zapomnę cycka schować.

Takie mam lęki też.

wtorek, 16 września 2014

40. 25 tygodni


Jeny, wtedy o tej porze pół godziny temu przekraczałam próg szpitala aby podyskutować sobie z położnymi o kotach oraz aby - przy okazji - wyjęto ze mnie Obcą, która niespodziewanie, godzinę wcześniej, odkręciła wodę na nową podłogę w łazience.


A dziś tej Alience stuka 25 tydzień!
I jest łobuzem i bandziorem do kwadratu.


- piszczy na całe mieszkanie, gdy ujrzy kota, kociego ducha lub kota-zabawkę
- piszczy na ulicy, gdyż cały świat jest taaaaki pięęękny!
- popada z euforii w rozpacz w ułamku sekundy (po mamusi) (oraz, bo taki ma okres teraz)
- czworakuje do tyłu
- a jak w zasięgu ma telefon, tablet lub kota - to i nawet do przodu
- podkurcza girkę i próbuje siadać z czworakowania
- łapie za wyciągnięte ku niej palce i zrywa się do stania
- staje w kole
- i próbuje na sofie
- kocha hopsanie
- dusi się ze śmiechu w tańcu-dobiegańcu
- uwielbia po_kąpielowe miziaki z tatą
- na luziku bawi się zabawkami leżąc na brzuchu
- siedzi zabezpieczona poduchami
- nadal lubi ciumkać jabłko i wścieka się, gdy jej je zabrać
- próbowała kaszę mannę, ale nie zapałała doń wielkim uczuciem
- dziś próbowała banana i w tym przypadku ogień miłości zapłonął jasnym płomieniem




A poza tym co.
Do ludzi tęskno, do beztroski i leżenia plackiem.
Cudnie jest spędzić czas z przyjaciółką. Naładować się pozytywnie.
Mniej cudnie mieć zakwasy po spędzaniu czasu z Tonym, no ale przed kolejną ciążą trzeba się do ładu doprowadzić, żeby znów fajnego dziecia wyprodukować. Waga wróciła do stanu sprzed poprzedniej, więc pośmiałyśmy się z pielęgniarką, że można w nową zachodzić.


W sumie to fajnie jest.



Aaale bym do kina poszła!
Kij z filmem, ale ploty oraz kubeł popcornu i wiadro BubbleTea spożywane przez 4 godziny w Alfie przed_po_i_w_trakcie seansu - to by był prawdziwy czad!




piątek, 12 września 2014

39. ...


Tęsknota zgina mnie w pół, ściska...


Widzę cię w każdej kropli deszczu i porannej mgle. W ptakach krążących nad parkiem i w jarzębinie. Jesteś wszędzie, jesteś naturą, światem dookoła.

Widzę jak mrużyłaś bursztynowe oczy patrząc w jasne niebo. Jak pilnie czyścisz białe łapki.

Czuję pod palcami zarys twojej bródki, a na policzku długie wąsy. Czuję jak pachnie twoja sierść rozgrzana słońcem i twoje stópki, gdy tak śmiesznie je rozczapirzałaś do całowania, do miziania.


Słyszę twoje kroki w kuchni, w przedpokoju. Słyszę jak jesz i przekręcasz się na posłaniu. Słyszę, jak głośno miauczysz domagając się mięsa, które właśnie przyprawiam. Słyszę jak szczekasz na ptaki za oknem.


Byłaś zawsze...


Ala piszczy radośnie wpatrzona w puste miejsca w domu.
Wiem, że jesteś tutaj, z nami.
Opiekuj się nią, bądź przy niej, mrucz do ucha kołysanki, gdy nie może zasnąć.



Przepraszam.

wtorek, 9 września 2014

38. 09.09.2014



Dziękujemy, ze byłaś, Kiciu.
Ze mną przez 15 lat 8 miesięcy i 5 dni, z Rafałem przez prawie 9 lat, a Ali towarzyszyłaś przez 23 tygodnie i pierwsza ją zaakceptowałaś.
Wierzymy, że w chwili gdy dziś przy nas zasypiałaś, gdzieś w innym miejscu właśnie przychodziło na świat cudne czarne kociątko z białymi wąsiskami i białą, maleńką kropką pod noskiem. I że wkrótce będzie z kimś spało na łyżeczkę.
Hasaj sobie w nowym życiu, maleńka... 






Prezent na 20 urodziny. Mała, bialo-czarna kuleczka.  
Już pierwszej nocy wdrapałaś się po prześcieradle i zasnęłaś w zagłębieniu mojej szyi. No bo kto by chciał spać na posłaniu, koło łóżka. Zwłaszcza ktoś tak malutki, że mieścił się w dłoni. Zasypiając ssałaś płatek mojego ucha, zasypiając czułam czasami twoje ostre ząbki. Potem, jako już panienka, postanowiłaś, że będziemy spały na łyżeczkę. Noc w noc. Uwielbiałaś słońce i to miejsce pod sosną. Róg balkonu był twoim oknem na świat. Towarzyszyłaś w mi kąpieli i sprawdzałaś, czy używam dobrych balsamów do ciała. 
Mruczałaś jak nigdy nie mruczał mi do ucha żaden kot. Moja pierwsza kicia, moja Niunia.
Wybaczałaś sprowadzanie do domu nowych. Kotów i ludzi. Kochałaś Gapcię, swoją młodszą siostrzyczkę i tak bardzo cierpiałaś gdy odeszła. Zaopiekowałaś się Klusiem, byłaś mu mamą przez 7 lat, zapamiętale czyściłaś mu uszy. Chciałaś przygarnąć Ufkę, ale wyrosła na samotniczkę, więc jej odpuściłaś. Pokochałaś Rafała, przyjęłaś go do naszego domu. Przytulałaś się do Ali.

Wybacz nam złe chwile, maleńka, chwile nieczułości i zniecierpliwienia. Brak zrozumienia dla twojego wieku i choroby. Tak bardzo pusto i cicho jest bez Ciebie...

W przelocie między życiami przekaż Gapci moje ugłaski. 


Śpij spokojnie i spraw, żeby kiedyś, gdzieś, z jakiejś kociej mordki spojrzały na mnie Twoje mądre oczy...

środa, 3 września 2014

37. co ludzie powiedzą?

Powinna jej pani założyć czapeczkę, bo to słońce dziś takie dziwne.
    Ja bym nie mogła tak nosić dziecka, przecież ono nawet nie może powiedzieć, że mu niewygodnie.
    A co to za śliczny maluszek? Tjutjutju... Ale tak bez czapeczki? Powiedz mamuni, żeby ci założyła czapeczkę, tjutjutju...
    A nie wygodniej by pani było z wózkiem, niż tak nosić w tym nosidle?
    Czapeczkę niech jej pani założy, uszka zakryje, bo wiatr straszny.
    No tak, nauczyliście noszenia, to macie teraz.
    Czas już na własne łóżeczko, taka duża dziewczyna!
    Przy piersi zasypia? Się przyzwyczai i zobaczysz...
    A co ona tak bez czapki?
    Samą piersią karmisz? A nie za mało jej? Kiedy coś innego będzie jadła?  


    Tak, że tego...

    W skrócie: ROBISZ TO ŹLE!

    Najgorsza ta czapka. Boję się, że któregoś dnia bez czapki odpadnie jej głowa. Dziwnie będzie wyglądała bez głowy...


    I powiedzą w tefałen24, że taka spokojna rodzina była, taka miła ta pani, a tu taka patologia - dziecko bez czapki i nieszczęście gotowe!

    W dodatku samą piersią karmiła! Pięciomiesięczne dziecko! Zagłodziła prawie, bo cóż to takie mleko. Bo ona sama chuda taka, to jak ma dobre mleko dawać. Pewnie dlatego tak czasami płacze ta mała, bo głodna! Kaszy by jej dali, kartofli, chleba, a nie tak!... Biedne dziecko. Zresztą. Tylko patologie karmią piersią, bo normalnych ludzi to stać, żeby dobre mleko dziecku kupić!

    Nosiła całe dnie, wie pani, dziecko mało co w wózku woziła, a taki ładny wózek! No mówię, patologia jakaś, w szmatę zawijała to małe, że tylko łepek wystawał (bez czapki!). I tak nosiła, w kokonie takim, cały czas przytulone do siebie. W ciasnocie takiej.

    I do łóżka brała! Przez sen pierś podawała, wygodnicka taka! Wstawać się waćpannie nie chciało do dziecka, to do wspólnego spania przyzwyczaiła! Teraz biedne dziecko spać z nimi będzie dokąd się z domu nie wyprowadzi!



    Biedne dziecko. Tulone na siłę, na siłę piersią karmione. Na każdy mały płacz przylatują do niej i na ręce biorą, na siłę całują! No tak ją nauczyli, durni, że zawsze są, zawsze będą, że może na nich liczyć. Biedne dziecko.



    Bez czapki.



    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...