wtorek, 22 lipca 2014

31. iii siedemnaście!


Wspólne kąpiele w dużej wannie i to, jak rozjaśnia się jej buziak, gdy zaskoczy, że to już za chwilę. Że za sekundę zanurzymy się w głębokiej ciepłej wodzie. Że będzie można pluskać się i chlapać i wsuwać stópki pod strumień wody.

Jeny, w życiu nie myślałam, że będę w takim miejscu, mentalnie. Że będę nieustannie nią zachwycona. Że tak szybko uciekają z pamięci to krótkie gorsze momenty. Że pomimo zmęczenia i niekiedy totalnego nieogarnięcia, jej bezzębny uśmiech wynagradza wszystko.


To jak szybko się uczy, jak chwyta zabawki, jak w skupieniu wysuwa język mocując się z superinteresującą metką od sówki. Jak posapuje, gdy huśtawka unosi nas w przód, do góry. Jak omiata wzrokiem migający przed oczyma świat, gdy tańczymy po porannej drzemce. Jak śmieje się ze mnie gdy śpiewam wymyślając teksty piosenek, których nie znam. Jak zamiera, gdy czyszczę jej uszka. Jak zasłuchuje się w mój szept i wczuwa w dotyk, gdy opowiadając co robię całuję nagie ciałko. To jak...

 Tak bardzo chcę te chwile, obrazy, zapachy zatrzymać, nie zgubić, zapamiętać.


Wiedząc to wszystko co wiem teraz, nigdy nie czekałabym tak długo.



A dziś tańczyłyśmy przy tym:

wtorek, 8 lipca 2014

30. jakie trzynaście? piętnaście!


Czas pędzi jak oszalały. Jeszcze w niedzielę prawie nieustannie zaciśnięte piąstki, a już wczoraj skubanie Tatulowych włosów na rękach i białych znaczków spodenkowych.

Nie mogę się na nią napatrzeć, na zachwycać. Gdy śpi oczywiście. Lub gdy gada jak najęta czy śmieje się wstydliwie odwracając głowę w prawo. Wiadomo, że gdy tak jak wczoraj, w ten upał przeklęty, złości się i płacze, jak złościć się i płakać chciałoby się i mnie - mam chęć wystawić ją za drzwi. Ale ta chęć mija tak szybko jak przychodzi.

Niewiarygodne jak zmienia się z dnia na dzień. Co i rusz szukam w jej buzi śladów tamtego malutka, drobiny takiej, i znikają mi gdzieś. A jeśli prawie sześciokilogramowy trzymiesięczniak wydaje mi się w tej chwili nie do poznania, nie do porównania z tamtym ważącym niespełna trzy kilo kurczakiem, to co będzie za miesiąc? Rok? 10 lat?

Jak niesamowicie zmienia się optyka, gdy zostaje się mamą. Jak nagle zaczyna się rozumieć te inne, których opowieści, jeszcze w ciąży, kwitowało się powątpiewającym uśmieszkiem.

A teraz sama tęsknię za nią jak szalona, nawet gdy śpi. Że o wyjściu z domu na dwie godziny nie wspomnę. Nie wiem doprawdy jak mam włosy do ładu doprowadzić nie wychodząc z domu. Może wziąć ją po prostu i uwiesić sobie na cycku. A co.

Jezu, najgorsze, że czasami zapomina się tego cycka schować i można na przykład wyjść z pokoju dla matki z dzieckiem w CH z rozchełstaną koszulą. Ojtamojtam. Co, może ludzie w życiu cycka nie widzieli?...

Chaos trochę. Tak ogólnie w życiu, w myślach. To prawda co mówią, że stając się matką już na zawsze stajesz się rozdarta (chciałam napisać rozwarta!). Bo z jednej strony czuję, że mnie rozpiera od środka, to uczucie do niej, ta czułość, troska, pragnienie ponad wszystko, żeby było jej jak najlepiej. A z drugiej wciąż jeszcze walka o siebie, motanie jak w potrzasku. O chwilę bez niej. Dla siebie.

Ale bez niej mnie nie ma. Już nie ma mnie tamtej, sprzed niej.


No.
I znów tęsknię!
Bo śpi tam samiuśka, a ja tu klikam.
Bez sensu klikam, bo i tak zapominam i płynę, zamiast trzymać się tego o czym pisać miałam.
Że trzeba zapisywać, bo szybko ulatuje.

To jak się śmieje.
Jak ssie całe pięści, nie mogąc się zdecydować która smaczniejsza.
Jak cieszy się, gdy gugamy w jej języku.
Jak rozmarza w kąpieli.
Jak zachwyca drzewami i jak błyszczą jej wtedy oczy.
Jak w skupieniu marszczy brwi.
Jak zasypia na naszych rękach, na plaży czy podczas tańca, na spacerze czy w domu, nieważne gdzie, ważne, żebyśmy byli blisko.
Jak pachną jej włoski i te zagłębienia w szyjce.
Jak nocą wtula się we mnie.
Jak mruczy i posapuje przy piersi, jak trzyma na niej łapkę.
Jakie to uczucie, gdy po przebudzeniu wita nas najpiękniejszym uśmiechem świata.

Tego się nie da opisać.
Chcę to pamiętać.

Te miliony zdjęć, które jej robimy? To wciąż za mało.
Chcę mieć to wszystko na twardym dysku mojego mózgu. Każdy szczegół. Każdy zapach. Każdy dźwięk.


Nie wiedziałam, że można kochać aż tak.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...