środa, 5 lutego 2014

po dwudzieste piąte: projekt - matka


Plan mam, a jakże!
Żeby nie było wątpliwości, żeby Natura wiedziała, że mam swoje zdanie na ten temat:

15:00 chlust!
15:17 po odwinięciu się ze zwinięcia skurczowego podążam myć włosy oraz się
15:31 maluję sobie twarz, bo w końcu trzeba jakoś wyglądać - do ludzi wszak idę! (taaa, idę, mhm, maszeruję może w ogóle!... bujam się jak kaczka, ot co! huśtam jak mama kangurzyca.)
15:39 sukienka, sweterek, sandał (albowiem będzie już 15 stopni!)
15:47 szybki przegląd torby
16:00 jadziem!
16:18 zakwaterowanie
16:28 sapię
16:41 dyszę
17:19 klnę
17:27 charczę
17:36 piłka
17:52 worek sako
18:09 prysznic
18:39 siłą wyciągają mnie spod prysznica
18:43 nie prę
18:57 prę
19:00 AAAghAAAuuu!

No.
Także, żeby była jasność - tak to ma wyglądać.
I ani minuty dłużej.
Rzekłam.



***


A jeśli chodzi o sny, to to wszystko prawda co mówią. Żaden scenarzysta esefek nie wymyśliłby fabuły lepszej niż ciążowa głowa. Żałuję, że nie wymyślono jeszcze czytnika do zrzucania myśli i majaków sennych na dysk, celem ich późniejszego, przytomniejszego przejrzenia. Bo cóżże mi po tym, że minutę po przebudzeniu pamiętam, a 37 sekund później mam pustkę. Bo to wszystko prawda co mówią: w ciąży nie ma pamięci, w ciąży mózg jest w brzuchu.


Jednak są też prorocze sny, jasne i łatwo zapamiętywalne o dziwo.
Ale na wszelką wszelkość zapiszę, aby później porównać: urodzi się 28 marca, będzie miała czarne włosy, a na imię Karolina. No wiecie co... Karolina? I skąd te włosy, gdy mamunia do drugiego roku życia była łysa? Z marcem się zgadzam ewentualnie, choć wolałabym jednak te sandałki i sukienkę. No i 14.04.14 byłoby fajną datą.


Słyszysz, Moja Panno?
...blurp...szluuuum...buch w jelito!...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...