sobota, 27 sierpnia 2011

po dwunaste: ja chcę na sanki!

   Umarłam dziś i wyzionęłam ducha.

   Ta, wyzionęłam... Wyzionywam (wyzionywuję?) go od około 14:17, kiedy to straciłam przytomność na ręczniku plażowym po wypiciu jednego cudnie zimnego Gingersa, który był zimny przez 8 minut, a następnie postanowił zlać się z otoczeniem i przybrać postać trzydziestodwustopniowejlepkiejnicości. Być może lepiej by się to skończyło gdybym, gdy chwilę wcześniej w radosnych pląsach udawałam się w objęcia morskich fal, nie postawiła go na słońcu. Być może.

  Dziś jest taki dzień, że gdybym spędzała go we fabryce, to dostałabym kociokwiku oraz apopleksji. A tak, to mam tylko udar, porażenie oraz gorące stopy. Nienawidzę gorących stóp. Nie radzę sobie z nimi w ogóle. Mogłabym niby spędzać z nimi czas w misce z lodowatą wodą, jest taka opcja, bardzo kusząca nawet. Lecz zaraz bym ją wylała (wodę, nie opcję) na tę sofę, z której nie podniosę się chyba do środy, ona (woda, a potem wilgotna sofa) by się podgrzała od mojego zudarowanego organizmu i znowu byłoby mi gorąco. Więc przewidując przyszłość tak sobie leżę, jojczę i nienawidzę lata gorącującego moje wiecznie zimne, ukochane stopy.

  Dlatego życzę sobie śniegu i mrozu! I wełnianych skarpet na zmarzniętych stopach. I mejkapu robionego gdy jeszcze ciemna noc. I powrotów do domu gdy już ciemna noc. I pierwszego dnia w ukochanych kozakach. I pachnących zimą szalików!

  A wcześniej wichur, spadających kolorowych liści i szurania w nich ubłoconymi buciorami. Słońca z jednej strony szyby, a z drugiej zimnego nosa.

  No a najwcześniej to tej burzy, co ją mają teraz w Wejherowie i która ponoć już zaraz nadejdzie i nas tu porządnie wygrzmoci! No ja myślę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

anonimowi - podpisywać się!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...